II Niedziela Bożego Narodzenia 31.12.2023 Ewangelia (J 1, 1-18)
I czytanie Syr 24,1-2.8-12
II czytanie Ef 1,3-6.15-18
Ewangelia (J 1, 1-18)
Słowo stało się ciałem
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.
A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.
Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce.
Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.
Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył…
Pytanie o mądrość i miłość.
Drodzy!
1. Liturgia drugiej niedzieli po Bożym Narodzeniu zgłębia dodatkowo tajemnicę Wcielenia.
W pierwszym czytaniu, zaczerpniętym z Księgi Syracha, Bóg opisany jest jako Ten, który poprzez swoją Mądrość postanowił zamieszkać pośród nas. Skuteczne i twórcze słowo wychodzi z ust samego Boga, poprzez niebiosa i chmury, aby spocząć na ziemi. Mądrość jest przedstawiona jako ta, która jest zarówno w zażyłości z Bogiem, jak i w relacji z ludzkością, może wychwalać siebie, ponieważ wyszła z ust Najwyższego.
Lecz gdzie można znaleźć mądrość? – pytał biblijny Hiob. – Gdzie jest siedziba wiedzy? (Hi 28,12). Od zawsze człowiek pyta o mądrość i stara się ją posiąść, gotów poświęcić wiele, aby ją zdobyć i zatrzymać przy sobie. W pytaniu o mądrość zawiera się cały splot innych pytań: dlaczego śmierć i cierpienie, dlaczego niesprawiedliwość, wyzysk i niezgoda? I co odpowiada Hiob? Nie udzielał odpowiedzi bezpośredniej, ale wskazywał na postawę, jaką winien przyjąć ten, kto jej szukał. Mówił więc biblijny pisarz, że początkiem autentycznej mądrości jest bojaźń Pańska (28,28). Prawdziwa mądrość pochodzi od Boga i trzeba się udać na spotkanie z Bogiem, by ją posiąść.
Tylko człowiek zapatrzony i zasłuchany w Boga odkrywa, że prawdziwa mądrość nie jest niczym statycznym. Nie jest wartością, którą można posiąść raz na zawsze, bez ciągłych starań i wysiłków, aby ją strzec i pogłębiać. Prawdziwa mądrość jest trudną, lecz nieodzowną umiejętnością łączenia, godzenia przeciwieństw, wiązania w jedną harmonijną całość zachwytu nad porządkiem, jaki panuje w świecie rzeczy, z równoczesnym nieporządkiem moralnym. Tego wszystkiego uczy mądrość. Doszedł do niej biblijny Hiob i dzielił się swoją wiedzą z lektorem. Uczył, że w Bogu łączą się wszystkie przeciwności. Ponieważ jest On źródłem mądrości, stąd mądrym jest ten tylko, kto przebywa z Nim.
W człowieku, który żyje „bojaźnią Pańską”, w osobie wierzącej, Boża mądrość rozbija namiot i obejmuje dziedzictwo. Bóg uczy wierzącego mądrości, by był świadomy, że został „wybrany” (obdarzony nią), nie żeby zatrzymać ją dla siebie, lecz by dzielić się nią z innymi, by doświadczać radości z przynależności do Boga i zapraszać innych do pójścia w jego ślady, do bycia uczniem Pana.
2. W drugim czytaniu Paweł wprowadza motyw nadziei: Niech [Bóg] da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych (Ef 1,18). Nadzieja, o której pisze Paweł, nie jest utożsamiana z naszymi oczekiwaniami, spodziewaniami wobec spraw świata, ale opiera się na Bożej obietnicy. Boży plan jest realizowany przez Jezusa Chrystusa i polega na tym, aby wszyscy wierzący mieli udział w Jego stanie, czy może lepiej w Jego statusie, pozycji jako jedynego umiłowanego Syna.
Bóg Jezusa Chrystusa nie jest Bogiem skąpym, ale Bogiem niezwykłej hojności. Pisał będzie św. Jan w swoim pierwszym liście: Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu (1 J4, 8-9).
3. Ewangelia powtarza prolog Jana, który był już dwukrotnie czytany w okresie Bożego Narodzenia. Tekst jest skonstruowany zgodnie z trajektorią paraboliczną, z kursem zstępującym i wstępującym. Słowo, które na początku jest z Bogiem i w komunii z Nim, wyrusza w swoją podróż do świata. Objawia się jako słowo stwórcze i pełne światła. Bóg przychodzi na ziemię, aby zamieszkać wśród nas. Przyszedł do nas, zamieszkał pośród nas nie po to, aby nas podglądać, przyłapać na czymś złym czy niepoprawnym, by nas zaaresztować i osadzić w więzieniu. Nic podobnego! Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas po to tylko, by być z nami, być siłą i czystością naszego słowa, światłem naszych oczu, mądrością dla naszych wyborów.
Słowo stało się ciałem, aby odtąd wszystko i każdy człowiek stawał się coraz bardziej Nim – Bogiem. Bóg posłał do nas swojego Syna, by zabrał wszystkich – którzy Go przyjmą, w Niego uwierzą i żyć będą Jego nauką – do domu Ojca. Aby dzielili z Nim radość nowego, prawdziwego życia.
Słowo stało się ciałem, co oznacza, że nie tylko stało się człowiekiem, ale że stało się człowiekiem naznaczonym nagością i cierpieniem, nędzą i śmiercią. Syn nie tylko zstąpił w człowieczeństwo, ale także przyjął słabości naszego ciała. Przyjmując je, chciał nadać im nowy sens, pokazać, że nie są one przeszkodą, ale drogą do Boga. Miłością Bożą, swoją do nas miłością, która nie cofnęła się nawet przed krzyżem,) Jezus odblokował drogę do nieba. Pozwolił tym samym, żeby człowiek, który nosi w sobie niezaspokojoną tęsknotę, mógł spotkać Boga, swojego Ojca.
Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Ciemność wyraża tajemnicę zła i jego moc: ludzkość z trudem przyjmuje przyjście Boga i Jego miłość; mimo to światło świeci, a ciemność go nie pokonała.
Jan podkreśla nie tyle odrzucenie ciemności, ale – co ważniejsze – upór i siłę światła. Bóg nie poddaje się, ale otwiera serce człowieka na nadzieję. Daje człowiekowi ofertę komunii i życia wiecznego. Siłą miłości pokonuje opór człowieka, jego duchową, intelektualną i każdą inną ciemność, jego różnego rodzaju blokady i lęki, dając mu zarazem potrzebną moc, by stał się synem w Synu.
