Skip to content Skip to footer

V Niedziela Wielkiego Postu 22.03.2026 Ewangelia (J 11, 1-45).

1. czytanie

Udzielę wam mego ducha, byście ożyli
Ez 37, 12-14

Psalm

Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia
Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8 (R.: por. 7bc)

2. czytanie

Mieszka w was Duch Tego, który wskrzesił Jezusa
Rz 8, 8-11

Aklamacja

Chwała Tobie, Słowo Boże
J 11, 25a. 26

Ewangelia

Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem
J 11, 1-45

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».

A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza.

Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei».

Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?»

Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła».

To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić».

Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie.

Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego».

A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć».

Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata.

Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».

Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie».

Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».

Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»

Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».

Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać.

A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł».

Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?»

Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»

A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień.

Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!»

Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie».

Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»

Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».

Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

 

Drodzy!

1. Gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Jakże często wy powiadamy gorzkie, pełne wyrzutu pod adresem Boga słowa. Wypowiadamy je na głos lub w sercu, w myśli. Pojawiają się one zawsze wtedy, kiedy coś nie idzie po naszej myśli, coś nas przykro zaskakuje, kogoś z naszych bliskich spotyka nieszczęście czy doznaje niesprawiedliwości. Jesteśmy wtedy skłonni mówić: „Panie, gdybyś tutaj był”. Ale czy jest miejsce, sytuacja, zdarzenie, w którym by Boga nie było? Jeśli jest Bogiem, jest wszędzie. Nie jest związany z miejscem czy czasem. Dlaczego więc zdarzają się sprawy przykre tym, którzy wierzą i kochają Boga prawdziwego? Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu, który przecież nie jest Bogiem umarłych, ale żyjących? Dla czego? Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro. Złożył nam obietnicę i jest jej wierny zawsze. A jaka ona jest? Jedna z najważniejszych brzmi: Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28, 20). Są to również ostatnie słowa Jezusa, jakie zapisał Ewangelista Mateusz. Bóg, który nas kocha, dla którego jesteśmy najważniejsi, przyrzekł, że będzie z nami zawsze. I tej obietnicy jest wierny, nawet jeśli nam wydaje się niekiedy, jakby nie był. Do posłańców, którzy donoszą Mu o chorobie Łazarza, mówi więc Jezus: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej. Są więc pewne sprawy, które, kiedy mają miejsce, mogą wręcz nas gorszyć. Sądzimy wtedy, że gdyby Bóg istniał, nie dopuściłby do nich. Widziane jednak z szerszej perspektywy, z perspektywy czasu, z dystansu, ukazują mądrość Bożego działania, Jego cudowną dobroć.
2. Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Jezus nie obiecuje niczego, czego by sam nie miał. Nie składa złudnych obietnic. Nie mówi na wiatr. Ponieważ jest zmartwychwstaniem i życiem, zapewnia Martę, że także jej brat powstanie z martwych: Brat twój zmartwychwstanie. Nikt by nie uwierzył w takie słowa, gdyby nie przekonał się na własne oczy, że ktoś umarły powstał z martwych. Dlatego, słysząc o chorobie Łazarza, Jezus powiedział: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej. Życie jest pasmem powstań z martwych. Różne mogą być choroby, różne rodzaje śmierci, różne odejścia. Chorobą może być obojętność, brak troski o własne zbawienie czy o dobro innych, obojętność w miłości czy w rodzinie. Kiedy coś takiego ma miejsce, rodzina powoli obumiera, drogi małżonków zaczynają się rozchodzić, oddalają się od siebie. Może być śmierć duchowa, kiedy ktoś pobłądził w życiu moralnym czy duchowym i nie widzi już drogi wyjścia.
Także nienawiść może być rodzajem śmierci, bo wówczas nie słucha się i nie widzi żadnych argumentów, które byłyby przeciwne naszym zapatrywaniom. Jakże wiele śmierci jest w nas i wokół nas, w świecie! Widząc różne jej postacie, skłonni jesteśmy mówić, że to już koniec, że nie ma już wyjścia, nie ma sensu się starać czy podejmować wysiłki, aby było lepiej, bo wygląda na to, że wszystko już jest przesądzone, że jest już po wszystkim. Wtedy przychodzi do nas Jezus i czyni coś wyjątkowego. Kiedy wchodzi w naszą historię, przywraca wszystko do życia: uwalnia od lęku, beznadziei, przemocy, czarnych myśli, samotności, obojętności itd. Nie musimy czekać na zmartwychwstanie po śmierci. Trzeba doświadczać mocy Jezusa już w tym życiu. Każdy rodzaj zmartwychwstania, jakiego doświadczamy w obecnym życiu, jest przygotowaniem na zmartwychwstanie do życia wiecznego.
3. Skąd pewność, że tak działa łaska Chrystusa? Skąd możemy wiedzieć, że Jego obecność w życiu podnosi nas na sercu, dodaje otuchy, rozbudza odwagę, dodaje sił w zmęczeniu? Mówi o tym dzisiejsza Ewangelia: kiedy zobaczył grób Łazarza, Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: „Oto jak go miłował!”. Jezus płacze, kiedy spotyka nas nieszczęście, kiedy nie radzimy sobie z trudnościami życia, kiedy doświadczamy niesprawiedliwości. Płacze, kiedy się nawzajem prześladujemy i kiedy się zabijamy. Bóg płacze nad tym wszystkim. Jest Mu ogromnie przykro, że w ten sposób wykorzystujemy otrzymaną od Niego wolność. Lecz ten płacz nie jest wyrazem bezsilności. Jezus nie płacze, jakby nic nie mógł już uczynić, jakby nie mógł niczego zmienić. Również w płaczu chce się upodobnić do nas. Jest z tymi, którzy płaczą, i z tymi, którzy się radują. Możemy być pewni, że Bóg nam pomoże, bo nas rozumie. Płacz Jezusa jest właśnie takim znakiem, wyrazem zrozumienia sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Kiedy my płaczemy, Bóg się nie cieszy. Nie płacze również, kiedy ogarnia nas radość. W Kanie Galilejskiej zamienił wodę w wino, aby radość gości weselnych nie doznała uszczerbku. Łzy Jezusa to łzy miłości. Prawdziwa miłości umie też szczerze płakać. Miłość odbija się w łzach. Kiedy w Wielkim Poście płaczę, winny to być łzy smutku, że Miłość nie jest kochana. Łzy przywracają miłość do życia. Ci, którzy się kochają, płaczą, że nie zawsze byli sobie wierni w miłości, bywało, że ich drogi zaczynały się rozchodzić. Szczery płacz sprowadza ich na dobrą drogę, wiąże ich na nowo. Miłość jakby na nowo powstawała do życia. Miłość Jezusa do Łazarza przywraca go do życia. Miłość uwalnia ludzi z różnych więzów. Wyprowadza kochanego lub kochaną na światło życia. Mówi im: wyjdź! Tak jak powiedział Jezus do Łazarza. Tylko w miłości człowiek rozkwita, przynosi owoce, dzieli się nimi. Ona buduje pokój i zgodę. Panie! Prosimy Cię o to wszystko w dniu dzisiejszym!

tel:+48 502 278 400
info@zkijas.com
tel:+48 502 278 400
info@zkijas.com
0