Skip to content Skip to footer

VI Niedziela zwykła 15.02.2026 Ewangelia (Mt 5, 20–22a.27–28.33–34a.37)

1. czytanie

Wymagająca wolność człowieka
Syr 15, 15-20

Psalm

Błogosławieni słuchający Pana
Ps 119 (118), 1-2. 4-5. 17-18. 33-34 (R.: por. 1)

2. czytanie

Prawdziwa mądrość
1 Kor 2, 6-10

Aklamacja

Alleluja, alleluja, alleluja
Por. Mt 11, 25

Ewangelia

Wymagania Nowego Przymierza
Mt 5, 20–22a.27–28.33–34a.37

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.

Piąte przykazanie

21 Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!*; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. 22 A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka*, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: “Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego.

Szóste przykazanie

27 Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż!* 28 A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.

Ósme przykazanie

33 Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi*. 34 A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; 37 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie*. A co nadto jest, od Złego pochodzi.

Drodzy!

1. Kto wierzy, ten nie opiera się wyłącznie na tym, kim jest, co posiada, co już osiągnął, z czego się cieszy. Wierzący chce ciągle więcej. Nie chodzi jednak o to, by więcej posiadać, ale o to, by bardziej być – wiedzieć więcej, bo w ten sposób może pomagać lepiej i skuteczniej, kierować sobą w sposób mądrzejszy i bardziej odpowiedzialny, urządzać świat bardziej według praw Bożych, a nie ludzkich. W wierze w Jezusa Chrystusa wszystko jest „naj-bardziej, „naj-głębiej”, „naj-obficiej”, dlaczego? Ponieważ On sam jest Bogiem kochającym najbardziej, najofiarniej, bez interesownie. Z miłości do mnie idzie ze mną przez życie, zawsze obok: towarzyszy, wskazuje i zabezpiecza moją drogę. Taka jest Jego opatrzność. Bóg chce bowiem, abym doszedł do pełni bezpiecznie i szybko. Jego miłość do mnie pamięta o wszystkich szczegółach. Nic nie jest dla Niego bez znaczenia, lecz wszystko ma wartość – więcej, jest bezcenne. Dla tego, to kocha, każdy szczegół jest wręcz na wagę złota. Ale jak wzrastać? Jak się bogacić, aby było to bogactwo prawdziwe? Takie, które nie zaślepia serca ani na Boga, ani na bliźniego, które nie sprowadza ze słusznej drogi? Jak być bardziej, aby nie być wyłącznie dla siebie, zamkniętym w swoim egoizmie? Jezus uczy, że człowiek zdoła to osiągnąć, kiedy szedł będzie zarówno drogą serca, jak i drogą człowieka. Zadaniem jednej z nich jest kształtowanie czy formowanie serca. Z kolei drugiej – budowanie właściwych relacji z innymi. Są to zatem drogi mocno związane ze sobą, zależne od siebie.
2. Droga serca jest w pierwszym rzędzie drogą przykazań. Dlaczego? Nie można bowiem mądrze kochać drugiego, nie można mu pomagać w sposób odpowiedzialny, wyprowadzać go z błędów czy wprowadzać na słuszne drogi, samemu nie żyjąc dobrze, samemu będąc ignorantem. Kto nie jest lekarzem, nie może leczyć chorych. Kto nigdy nie wszedł do wody, nie może ratować tonących. Największym przykazaniem jest jednak przykazanie miłości: Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego (1 J 3, 15). A zatem największym przykazaniem, źródłem wszystkich innych, ich podstawą i fundamentem, jest przykazanie miłości. Jej brak uśmierca, odbiera życie, pomniejsza. Z braku miłości życie karłowacieje. Nie rozwija się. Powie zatem Jezus: A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. Są trzy formy czy też stopnie uśmiercania bliźniego: gniew, obraza (zniewaga, afront), pogarda. Trzy formy morderstwa (Ermes Ronchi). Kto je czyni, podlega sądowi, a nawet więcej – karze piekła ognistego. Kara jest wielka, bo wielka jest też obraza człowieka: w miejsce osoby stawiam gniew czy pogardę, jakby one były większe od niej (S. Weil).
3. Jest też droga prowadząca do drugiego człowieka. Tu konieczna jest czystość spojrzenia na drugą osobę, bez dwuznaczności, bez szukania własnego tylko interesu, własnych korzyści – materialnych czy cielesnych, duchowych czy ideologicznych. Chrystus mówi: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jezus nie zakazuje pragnienia kobiety czy mężczyzny. Samo w sobie jest ono piękne i szlachetne. Jego dawcą jest sam Bóg, powiedział wszak: Bądźcie dla siebie nawzajem! Bądźcie płodni i rozmnażajcie się! Problemem nie jest więc patrzeć na drugiego, ale odpowiedź na pytanie: dlaczego patrzę? Co zamierzam? Co kryje się w moich myślach, kiedy patrzę na drugiego? Czy widzę go wyłącznie jako środek do przeżycia przyjemności albo szczebel w drabinie mojej kariery? Jeżeli tak, to biada mi. Nie kocham bowiem człowieka, a tylko siebie i swoją karierę, i bliźni jest mi do tego nieodzowny. To nie jest chrześcijańskie. Tego nie uczy Jezus. I to nie zależnie od tego, czy to jest w Kościele, czy poza Kościołem. Chrystus uczy, że nie można, nie wolno patrzeć na bliźniego wyłącznie z perspektywy osobistych korzyści – cielesnych, duchowych, politycznych czy ekonomicznych. Chrześcijaństwo jest religią serca. Nie jest religią tytułów, stopni hierarchicznych, zakresu, wpływów itd. W centrum przesłania wiary znajduje się serce. Ono jest najważniejsze. Mówi bowiem Bóg: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń (Oz 6, 6). Zabiegamy bardzo o tytuły, posady, pozycję, wpływy itd., tymczasem Chrystus mówi, że to nie jest najważniejsze, że wcale nie jest ważne, bo zasłania, odciąga od tego, co naprawdę istotne – czystość, hojność, piękno serca. Wypacza szlachetne pragnienia. Czy chrześcijaństwo ma przyszłość, skoro jest tak wymagające? Nie nam o tym wyrokować. Nie o to pyta nas Chrystus. On jedynie oczekuje, że będę kształtował swoje serce w szkole Jego przykazań i zbliżał się do drugiego zawsze z miłością – niezależnie od tego, czy jest bogaty czy biedny, młody czy stary, na stanowisku czy bez niego, czy cieszy się wpływami czy nie. Chrystus chce, prosi mnie, abym spoglądał na drugiego i zbliżał się do niego z czystym sercem – bo jest Jego stworzeniem, Jego dzieckiem.

tel:+48 502 278 400
info@zkijas.com
tel:+48 502 278 400
info@zkijas.com
0