Skip to content Skip to footer

VII Niedziela Wielkanocna – Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego 17.05.2026 Ewangelia (Mt 28, 16-20)

1. czytanie
Uniósł się w ich obecności w górę
Dz 1, 1-11

Psalm
Pan wśród radości wstępuje do nieba
Ps 47 (46), 2-3. 6-7. 8-9 (R.: por. 6)

2. czytanie
Bóg posadził Chrystusa po swojej prawicy
Ef 1, 17-23

Aklamacja
Alleluja, alleluja, alleluja
Mt 28, 19a. 20b

Ewangelia
Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi
Mt 28, 16-20

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami:

«Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».

Drodzy!

1. Ewangelista mówi, że Apostołowie udali się do Galilei. A więc nie zostali tam, gdzie byli, ale musieli ruszyć się z miejsca, w którym przebywali, i udać się w nowe, gdzie czekał na nich Chrystus. Pisałem przed laty w swojej książce Wrócić do Jerozolimy, że Bóg nie jest tam, gdzie chciałby tego człowiek, ale przeciwnie – chce, aby człowiek był tam, gdzie jest On. Jezus nie pozwolił uczniom zostać w Jerozolimie, a przecież – myśląc po ludzku – to właśnie Jerozolima mogła wy dawać się właściwym miejscem na Jego wstąpienie do nieba. Tutaj przecież dokonało się wszystko, co najważniejsze dla Niego – Jego nauczanie, pojmanie, skazanie, śmierć i zmartwychwstanie. Najbardziej istotne etapy Jego ziemskiej egzystencji. I oto teraz, kiedy ma wrócić do Ojca, każe swoim przyjaciołom opuścić Jerozolimę i udać się peryferyjnej, jak by nie było, Galilei, bo postanowił, że stamtąd właśnie wróci do Ojca. Dlaczego tam? Może dlatego, że właśnie tam Jezus stawiał pierwsze kroki w swojej ziemskiej historii. Tam znajdował się Nazaret i inne miejsca, świadkowie Jego młodości, dorastania, dojrzewania. W tych miejscach – jak czytamy w Ewangelii według św. Łukasza – Jezus wzrastał w mądrości u Boga i u ludzi. Tam czuł się młody, wolny, żyjąc w przy jaźni z innymi. To dlatego – jak należy przypuszczać – Jezus chce wrócić do domu Ojca właśnie z Galilei. Chce powrócić do domu Ojca w miejscu ważnym dla siebie, swojej ziemskiej wędrówki, najpiękniejszym. Jakby chciał zabrać ze sobą najcudowniejsze wspomnienia z ziemi, gdzie był blisko ludzi, a ludzie blisko Niego, gdzie miał wielu przyjaciół, ludzi sobie życzliwych, z którymi uczył się, pracował, dorastał. To pięknie, kiedy szukamy w przeszłości dobrych wspomnień, nie skupiamy się natomiast na tych negatywnych, wręcz złych. Kiedy żył w Galilei, Jezus wydawał się taki „zwyczajny”. Nie był jeszcze wtedy wielkim Mistrzem, cudotwórcą. Był podobnym do innych młodym Żydem. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? (Mk 6, 3) – pytali sąsiedzi. Bóg ukochał rzeczy proste, zwyczajne, skromne i dyskretne. Dlatego postanowił wrócić do Ojca w środowisku skromnym, zwyczajnym, na pozór bez znaczenia. Wraca się najlepiej do rzeczywistości, kiedy zaczyna się od początku. Najpiękniejsza jest pierwsza gorliwość, pierwszy zapał, pierwsza myśl

2. Bardzo słaby bilans tylu lat pracy! Kiedy Jezus odchodzi do Ojca, wraca tam, skąd przybył, na ziemi zostawia po sobie tylko jedenastu uczniów. Czy to nie mało? Może rzeczywiście za mało jak na Syna Bożego? Po ludzku wręcz przerażająco mało. Tak wielkie przesłanie, tak wielki obszar świata: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody. Mają pójść do wszystkich narodów, a jest ich tylko jedenastu. Nie mają czekać na efekty swojego przepowiadania. Ich najważniejszym zadaniem jest „iść” i głosić. Tego oczekuje od nich Jezus. Nie mówi, że będą szły za nimi tłumy, że ludzie i narody uwierzą ich słowom i nawrócą się, przyjmując chrzest. Nic podobnego! Mówi tylko, że mają iść i głosić. Mają iść do wszystkich, bez wyjątku. Nie mają robić rozróżnienia między – ich zdaniem – lepszymi czy gorszymi, bliższymi im czy dalszymi. Nic podobnego! Ich zadaniem jest iść i głosić wszystkim. Mają naśladować w tym swojego Mistrza. On również przemierzał wsie i miasteczka, głosząc dobrą nowinę o zbawieniu. I wielu w Niego uwierzyło, ale nie wszyscy. Ci, którzy nie uwierzyli, skazali Go nawet na śmierć, ale zostali oszukani w swoich ziemskich knowaniach. Inteligencja ziem ska okazała się błędna w konfrontacji z inteligencją Boga. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności (Mdr 3, 2–4) – mówił autor Księgi Mądrości, jakby chciał opisać działanie Jezusa i Jego owoce. Wielu zdało się, że sprawa Jezusa wraz z Jego skazaniem i śmiercią została jednoznacznie rozwiązana, lecz się mylili. Paradoksalnie, Bóg jest najmocniejszy wtedy, kiedy po ludzku wydaje się najsłabszy, wręcz umarły. Kiedy wielu wokół mówi: „Boga nie ma. Bóg umarł”, On właśnie odradza się i czyni rzeczy nowe, niesłychane, których dotąd ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało.

3. Gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Dlaczego powątpiewali? Czy wątpili w Jego zmartwychwstanie? Ale przecież widzieli Go własnymi oczami! Prawda o zmartwychwstaniu nie mogła być zatem źródłem ich wątpliwości. Czy wątpili w Jego bóstwo? Ale przecież – mówi Ewangelista – oddali Mu pokłon. Nie oddaje się pokłonu byle komu. W co więc wątpili? Można sądzić, że wątpili w samych siebie. Nie wierzyli, że stać ich będzie na wypełnienie powierzonej im misji. Wątpili – widząc skromne liczby, tylko jedenaście osób, słabych, niezbyt genialnych – czy jest rzeczą możliwą iść na cały świat i głosić Ewangelię o Synu Bożym. Wątpili, czy zdołają wypełnić powierzone im zadanie. Człowiek często wątpi w możliwość zrealizowania zadań, jakie zleca mu Bóg. Dlaczego? Bo liczy wyłącznie na siebie, na swoje siły, swoją inteligencję. Zapomina, że Bóg, powierzając mu misję, dodaje jednocześnie ważne słowa: Ja jestem z wami przez wszystkie dni. To ważne słowa. Jezus nie oddalił się w nieznane. Nie ukrył się. Nie pozostawił Apostołów – także nas – samych z wielką i trudną misją. Nic podobnego! On nadal jest z nami. Jest obecny pośród nas, w nas, chociaż w inny sposób niż wcześniej. Wcześniej widoczny był dla oczu ciała, ale nie był rozpoznany w swoim bóstwie. Teraz jest obecny w Duchu, dlatego musi być rozpoznany oczami wiary. Wcześniej był razem z uczniami, teraz natomiast, po swoim wniebowstąpieniu, jest wewnątrz nich, w ich sercach. Chociaż wstąpił do nieba, Jezus nie przebywa „za chmurami”. Przebywa poza formą, jaką widzą oczy. Dlatego po trzeba wyostrzyć oczy wiary, aby dostrzec Jego ciągłą obecność w naszym życiu, w życiu świata. Potrzeba do tego modlitwy. Tylko ona oczyszcza oczy i serce, otwiera je na dostrzeżenie ciągłego działania Boga w świecie. Panie! Bądź ze mną w każdym dniu mojego życiu!

tel:+48 502 278 400
info@zkijas.com
tel:+48 502 278 400
info@zkijas.com
0