1. czytanie
Bóg miłuje swój naród i ześle Odkupiciela
Iz 62, 1-5
Psalm
Na wieki będę sławił łaski Pana
Ps 89 (88), 4-5. 16-17. 27 i 29 (R.: por. 2a)
2. czytanie
Świadectwo Świętego Pawła o Chrystusie
Dz 13, 16-17. 22-25
Aklamacja
Alleluja, alleluja, alleluja
Ewangelia
Rodowód Jezusa Chrystusa i zapowiedź Jego narodzenia
Mt 1, 1-25
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak.
Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do Siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami.
Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus.
Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański…
Mężna akceptacja własnej historii.
Drodzy!
1. Po raz kolejny słuchamy tego fragmentu Ewangelii. Mateusz pisze: „Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak”. Uderza zwyczajność słów zwiastujących narodzenie Kogoś nadzwyczajnego, jedynego, wyjątkowego, Zbawiciela świata i człowieka.
Dlaczego tak jest? Bo język jest narzędziem bardzo nieporadnym, biednym, słabym. Jest tworem tylko i wyłącznie człowieka.
Bóg języka nie stworzył. On stworzył wszystko inne, powołał do życia świat i wszystkie stworzenia, które go zamieszkują, dał początek człowiekowi – mężczyźnie i kobiecie, ale mowy nie stworzył. Bóg „stworzył” miłość, by to, czemu dał życie, komunikowało się między sobą językiem miłości. Język miłości bowiem nie kłamie, nie oszukuje, nie dzieli ludzi na bogatych czy ubogich, bowiem jest zawsze miłością, także wtedy, kiedy komunikują się nią ludzie ubodzy czy niewykształceni.
Miłość jest zawsze czysta, w każdym swoim „wydaniu”, w każdej formie i przekazie. Pisał o niej ks. Jan Twardowski w wierszu „miłość”:
Czystość ciała
czystość rąk pana przewodniczącego
czystość idei
czystość śniegu co płacze z zimna
wody co chodzi nago
czystość tego co najprościej
i to wszystko psu na budę
bez miłości.
Miłość jest czysta, prosta, bez zbędnych komplikacji, „czytelna”, łatwa do odróżniania od tego, co nią nie jest. Język, natomiast, może być zaśmiecony. Miłość łagodzi i godzi, język może natomiast komplikować sytuację, może oszukiwać czy wręcz kłamać. Bóg stwarzał z miłości miłość, człowiek opatrywał nazwą Boże stworzenie. I każde „zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę „istota żywa” (Rdz 2,19).
Ponieważ Bóg stworzył miłość, będącą światłem życia, dlatego posiada moc, by rozjaśniać teraz (zawsze) czarne myśli ludzi, ich myśli pełne lęku o przyszłość, myśli, które kuszą, by już dłużej nie ufać drugiemu, myśli kuszące, by odejść od miłości drugiej osoby, zdradzić miłość wcześniej ofiarowaną itp. Podobnie jak Józefa, do każdego z nas wysyła Bóg swego anioła, by mówił: „Nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło”.
„Nie bój się!” – mówi Bóg – jestem obecny także w ciemności, Ja wiem także to, czego ty nie wiesz. Ja wiem wszystko i wszystkim kieruję, wszystko bowiem rozjaśniam swoim światłem.
2. Chrystus, kiedy przychodzi na świat, przychodzi w nocy. Pytamy więc, dlaczego w nocy a nie w dzień? W pierwszym rzędzie dlatego, że w nocy słowo jest nieporadne. W nocy liczy się wyłącznie światło.
Słowo nie jest w stanie rozjaśnić nocy. W nocy nawet „piękne” słowa kierować do nas może osoba nam nieprzyjazna czy nasz wróg. W nocy nie widzimy bowiem, kto mówi, jedynie co mówi, a mówić może wiele pięknych, słodkich słów, ale kłamliwych i nieprawdziwych.
Tylko światło posiada moc, by rozjaśnić noc życia. W nocy liczy się wyłącznie światło. Kiedy rozbłyśnie w nocy, daje poczucie bezpieczeństwa, bliskości, tworzy krąg przyjaciół itd. To właśnie z tego powodu Chrystus, który sam nazwał siebie: „Ja jestem światłością świata” (J 8,12), przychodzi do nas w nocy.
Bóg-Światło przychodzi do nas w nocy naszych lęków, obaw, niepewności o jutro, być może w nocy choroby czy cierpienia, może domowej kłótni, rodzinnych sporów, kruchości ziemskiego życia.
Nie chciał więc Chrystus przyjść do nas „za dnia”, za dnia naszych ludzkich radości i zabaw, kiedy jesteśmy zajęci wyłącznie „naszymi” sprawami, skupieni na sobie, pewni, że sobie ze wszystkim poradzimy itp. Wtedy moglibyśmy nie dostrzec przyjścia naszego Zbawiciela.
3. Anioł mówi jeszcze: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel”. Zaskakujące stwierdzenie: Dziewica pocznie i porodzi Syna, ale inni nadadzą Mu imię. Czyż nie zaskakuje taka kolejność wydarzeń?
Nie matka pisze historię swojego dziecka. Nawet dziecko nie pisze swojej osobistej historii. Matka daje mu wyłącznie życie. Dziecko zaś ma czynić to życie pięknym i twórczym. To natomiast, kim będzie naprawdę, pisze życie i to, co z tym życiem uczyni, jak przeżyje każdy dzień, każde spotkanie, jakie jest jego udziałem, w jaki sposób podnosił się będzie z trudności i w jaki sposób odnosił się będzie do swoich bliskich i dalekich, biednych czy bogatych.
Historii swojego życia nie pisze w pełni sam człowiek, ale ci, którzy żyją obok, razem z nim. Człowiek opowiadać może historię swojego życia optymistycznie lub pesymistycznie, zawsze z odcieniem subiektywizmu. Otoczenie pisze prawdziwą historię o tym, kim był i co uczynił, czy był bohaterem czy zbrodniarzem.
Chrystus przychodzi na świat w ubogiej grocie betlejemskiej, jako ktoś nieporadny, bez znaczenia, bez zaplecza społecznego itp., ale historia nazwie Go Emanuelem, czyli Bogiem z nami.
Piszemy pamiętniki, by ludzie zapamiętali, kim byliśmy. Ci jednak, którzy będą dawali nam nazwę po śmierci, nie będą czytać naszych pamiętników… Będą patrzeć na to, co zostawiliśmy po sobie: ile zostawiliśmy dobra, ile wnieśliśmy światła w życie osób, które stanęły na naszej drodze życia, ile radości i szczęścia, ile odwagi… Ile razy rozbudziliśmy w innych nadzieję do życia i do miłości itp.
Współczesny świat kusi mocno, by żyć drobną chwilą, wyłącznie teraźniejszością, być sławnym „teraz”, w tej chwili i to za wszelką cenę. W ten sposób okłamuje, jakoby historia przestała już istnieć i liczyło się wyłącznie „dzisiaj”, obecna chwała, nagły zysk, szybkie bogacenie się itp. Ale tak nie jest! Oceniać nas będzie właśnie „historia”.
Oceniać nas będą ludzie, których spotkaliśmy na naszej drodze życia. Właśnie oni – ludzie, historia, „oceniła” Jezusa, nadając Mu imię Emmanuel – czyli Bóg z nami.
Panie, spraw, bym był światłem miłości dla otoczenia w te Święta. Amen!
