1. czytanie
2 Mch 7, 1–2.9–14
2. czytanie
2 Tes 2, 16–3.5
Ewangelia
Łk 20, 27–38
Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób:
„Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: «Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu». Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę”.
Jezus im odpowiedział: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa «Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”.
Drodzy!
1. Jezus zmartwychwstał! Prawda ta musi być głoszona. Bez zmartwychwstania nie ma bowiem chrześcijaństwa i życie pozbawione jest sensu. Od wiary w zmartwychwstanie zależy zbawienie, dlatego św. Paweł pisał do wiernych w Koryncie: A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazu je się bowiem, że byliśmy fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstaną (1 Kor 15, 14–15). Ale tak nie jest i Apostoł podkreśla to z całą mocą: Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwociny spośród tych, co pomarli (1 Kor 15, 20). Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, zostałby tylko człowiekiem, zaliczonym w poczet wielu innych kaznodziejów, którzy przed Nim i po Nim głoszą koniec świata. Ale tak nie jest. Zmartwychwstał. Zmartwychwstanie Jezusa to naczelny dogmat wiary chrześcijańskiej, a Wielkanoc jest jej największym świętem. Wierzący pozdrawiają się wtedy słowami: „Chrystus zmartwychwstał! – Prawdziwie zmartwychwstał!”. Dominujące uczucie widoczne w ewangelicznych opisach zmartwychwstania to radość pełna zdumienia, a w liturgii znów przeżywamy stan ducha uczniów z powodu wieści, którą przyniosły kobiety: Jezus zmartwychwstał! Są pełni radości. Radość Niedzieli Wielkanocnej obecna jest w myślach, spojrzeniach, postawach, gestach i słowach… To nie jest maska! Radość wierzących pochodzi z wewnątrz, z serca zanurzonego w źródle tej radości, jaką pałało serce Marii Magdaleny, która najpierw płakała po Jego śmierci, a potem zobaczyła Go zmartwychwstałego.
2. Św. Paweł uczył, że trzeba było, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przy odziało się w nieśmiertelność. A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przy odzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: „Zwycięstwo pochłonęło śmierć” (1 Kor 15, 53–54). Teologia uczy, że trzeba się „zanurzyć” w prawdzie zmartwychwstania. Jeśli człowiek tego nie zrobi, jeśli nie pozwoli Zmartwychwstałemu ogarnąć wszystkich wymiarów swego życia, prawda ta pozostanie poza nim. Kto się „zanurzy”, kto stanie się świadkiem Zmartwychwstania, niesie światło zmartwychwstałego Pana w różne ludzkie sytuacje: te szczęśliwe czyni piękniejszymi, a w bolesne wnosi spokój i nadzieję. Sakramenty żyją siłą tej prawdy. Gdyby Chrystus nie powstał z martwych, chrzest byłby tylko zwykłym oblaniem wodą, a Eucharystia zwykłym posiłkiem.
3. Radość z prawdy, że Chrystus zmartwychwstał, że zwyciężył śmierć, nie widnieje jedynie na twarzach wierzących. Staje się stylem ich życia, myślenia, działania, patrzenia na świat i ludzi wokół. Jest dla nich niewyczerpanym źródłem nadziei i odwagi, siły w czynieniu dobra, przywracania pokoju czy godności każdego człowieka. Jest także apelem o wzajemną życzliwość, pokorę, otwartość. Zmartwychwstanie tętni w nich pięknym życiem. Mówi się, że pewnego dnia starszy człowiek, który był ateistą, udał się do znanego księdza. Miał nadzieję, że w ten sposób rozwiąże problemy swojej wiary. Szukał dowodów, które pozwoliłyby mu uwierzyć w zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu… Kiedy dotarł do domu parafialnego, u duchownego znajdował się jakiś gość. Ksiądz, dostrzegłszy przez uchylone drzwi czekającego starca, wyszedł z kancelarii i z uśmiechem podał mu krzesło. Pożegnawszy się z gościem, zaprosił go do siebie. Wysłuchał uważnie jego wątpliwości, a potem długo rozmawiali. Po burzliwej dyskusji ateista stał się wierzącym. Powrócił do przyjmowania sakramentów, wypełniania słowa Bożego i uwierzył w Matkę Bożą. Szczęśliwy i trochę zdziwiony kapłan zapytał go kiedyś:– Niech mi pan powie, co w tej długiej rozmowie przekonało pana, że Chrystus naprawdę zmartwychwstał, że Bóg rzeczywiście istnieje? – Sposób, w jaki podał mi ksiądz krzesło, abym nie zmęczył się oczekiwaniem – odpowiedział starzec. Taka postawa też rodzi się z prawdy Zmartwychwstania.
